D&G Light Blue Dreaming in Portofino oraz Living Stromboli


Dziś krótko i boleśnie. Dwie letnie wariacje nt. Light Blue okazały się porażkami totalnymi. Dolce & Gabbana Dreaming in Portofino jest płaska, tandetna i chemiczna. Spomiędzy tej zapachowej katastrofy wychodzi jeszcze podrobione liczi, które dopełnia obraz biedy i smrodu.

Męski zapach Living Stromboli pachnie za to kurzem, zapoconym fartuchem i tanią chemią gospodarczą. Jest rozłożony na łopatki w sposób totalny. Boże, widzisz to i nie grzmisz... Czy... Czytaj dalej... ludzie, którzy kupują te perfumy nie mają nosa. Przecież bez znaczka D&G ja sam powiedziałbym, że to jakieś tanie podróbki z bazaru, a nie perfumy za kilkaset złotych. 

Dolce & Gabbana Light Blue Dreaming in Portofino
Nuty: liczi, ambrette, irys, osmanthus, ambra, paczula
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 25 i 50 mL
Trwałość: bardzo słaba; do 2-3 godzin

Dolce & Gabbana Light Blue Pour Homme Living Stromboli
Nuty: cytrusy, różowy pieprz, geranium, nuta drzewna, ambra, paczula, wetiwer
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 40 i 75 mL
Trwałość: słaba; do 4 godzin

Lorenzo Villloresi Theseus — antyczne zioła


Po prawej: Antonio Canova, Tezusz i Centaur.
Historii Tezeusza - herosa ateńskiego - przypominać nie trzeba. Zapach o tej nazwie od razu staje się konieczną pozycją do powąchania i dokładnych testów. Magia Antyku i mitycznego bohatera są zbyt wielkie, aby nie żywić wielkich nadziei, co do perfum o takim imieniu. Z drugiej strony mamy jednak Lorenzo Villoresiego, który słynie z ciosanych toporem kloców o "nadwyrazistym" charakterze. Czytaj dalej...

Theseus wpisuje się w nurt twórczości florenckiego perfumiarza. Jest suchy, wytrawny i ziołowy. Szałwiowy początek wnosi bardzo dużo zielonej świeżości do spektrum kompozycji. Wyczuwalny jest też pieprz i spora dawka kwaśnych cytrusów. Apteczne akordy dominują jednak od samego początku. Kręcą w nosie z siłą niebywałą.


Później perfumy tracą ten urok. Stają się ciężkie, ciemnozielone, suche do szpiku kości. Mówiąc krótko: zyskują typowy styl Villoresiego. Pomijam już fakt, że Theseus jest przyjemniejszą kopią Yerbamate. Obie kompozycje na pewno znajdą swoich fanów, ale ja do nich nie będę należał. To kwestia gustu, po prostu. Przy tym wszystkim nie posunę się do stwierdzenia, że Theseus jest złym zapachem.

Nuty: cytrusy, nuta zielona, szałwia, czarny pieprz, gałka muszkatołowa, jaśmin, irys, paczula, wetiwer, labdanum, nuta skórzana, oud, bób tonka, piżmo, ambra
Rok powstania: 2012
Twórca: Lorenzo Villoresi
Cena, dostępność, linia: za 50 mL wody perfumowanej zapłacimy 295 zł, za 100 mL - 425 zł
Trwałość: dobra, około 6-7 godzin


Fotografie z zasobów producenta i wikimedia.com

[NEWS] Diptyque Volutes, czyli kobieta paląca papierosy



Volutes to zapach opowiadający o tajemnicy i nostalgii. Inspirowana pewną podróżą woń może okazać się jedną z najciekawszych premier tego roku. Wszak Diptyque przyzwyczaił nas do tego, że wyznacza trendy. Rozwijając temat: Volutes to zapach kobiety odbywającej... Czytaj dalej... daleki rejs z Marsylii do Sajgonu. Na dolnym pokładzie spokojnie pali papierosa. Puszcza dymne obłoki. Zapach tytoniu miesza się z jej kosmetykami... Jak dla mnie jest to dość wątpliwa reklama perfum, ale z oficjalnymi materiałami prasowymi nie można walczyć. Wśród nut znajdziemy oczywiście tytoń, oraz irys. Ten drugi określany jest jako ziemisty i pudrowy. Nie omieszkam powąchać tych perfum.

Warto też wspomnieć, że Diptyque postanowił wzmocnić trzy letnie kompozycje: Pholyskos, L'Ombre dans L'Eau i Do Son. Od tego roku będą dostępne również w koncentracji wód perfumowanych.

Tom Ford Black Orchid — sadystyczna przyjemność



Black Orchid to szypr. Od tego trzeba zacząć i na dalszy plan przesunąć rozważania o najgłośniejszych nutach: paczuli, czekoladzie, truflach. Tylko takie postawienie sprawy pozwoli uniknąć rozczarowania, jakiego sam zaznałem. Po opiniach krążących w internecie spodziewałem się słodkiej, ambitnej pulpy, której blisko do legendarnego Angel. Tymczasem otrzymałem woń na wskroś wytrawną, ostrą, nasączoną nie syropem glukozowym, lecz hiszpańskim sherry wzmocnionym zbyt dużą ilością brandy. To już jakiś początek! Czytaj dalej...

Tom Ford Black Orchid (30 i 100 mL).
Dalej Czarna Orchidea muska kwiatowo-dymny obszar zaznaczony przez świętej pamięci Kingdom świętej pamięci Alexandra McQueena. Kwiaty są dymne, nieokreślone, ukryte za cienką, aksamitną zasłoną dymu. To nie jest prosta nuta i wiem, że wiele osób jej nie lubi. I choć Black Orchid zawiera wanilię, przyprawy, ambrę i czarną porzeczkę to nie wysładza się w żadnej chwili. Może z powodu wielkich ilości goryczy niesionej przez czekoladę? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne: czasami kompozycji rosną ręce, które wtłaczają w nasze usta suche, surowe kakao. Nie mogąc go połykać, dusimy się. Perwersyjne wręcz doznanie fascynuje i nie zniechęca. Zresztą nie zawsze Black Orchid raczy pokazać tę swoją sadystyczną stronę. Bywa, że po prostu przenosi nas do drewnianej faktorii, gdzie łopatami przesypujemy góry zmielonych owoców kakaowca. Podobnie zresztą było w osławionym Borneo 1834 mistrza Lutensa, czyż nie?

Kobieta Black Orchid niebezpiecznie zbliża się wizerunku wykreowanego przez Chanel. To postać wyzwolona, dążąca do celu i go osiągająca. Osobie tej trochę brakuje ciepła, ale niweluje tę wadę perfekcjonizmem. I obowiązkowo ubiera się w czerń. Obecna przez cały czas szyprowa maniera nadaje jej aurę niedostępności. Na samym końcu czuć woń truflowej praliny roztapianej dotykiem kobiety. To wszystko sprawia, że nie potrafię sobie wyobrazić mężczyzny w tym zapachu. Nie umiem.

Nuty: cytryna, bergamotka, ylang-ylang, gardenia, jaśmin, trufle, czarna porzeczka, mandarynka, orchidea, lotos, nuta owocowa, nuta przyprawowa, kadzidło, ambra, wanilia, paczula, wetiwer, kakao, drewno sandałowe
Rok powstania: 2006
Twórca: Givaudan
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL
Trwałość: świetna; powyżej 10 godzin

[NEWS] Prada Luna Rossa




Nowy zapach dla mężczyzn z włoskiej stajni zainspirowany został żeglarskim teamem Prady. Prada Luna Rossa będzie wodą toaletową dostępną w pojemności 50, 100 i 150 mL. Oprócz tego pojawi się bogata linia produktów dodatkowych przeznaczonych do pielęgnacji. W nutach mamy takiej składniki: kwiat pomarańczy, lawenda, szałwia, mięta pieprzowa, nasiona ambrette.


Info i foto za moodiereport.com

Perfumy z miętą, czyli miętowy zawrót nosa



Podany w nadmiarze, zatrzymuje oddech. Zabija mówić krótko. Na szczęście przypadki stosowania go jako trucizny należą do rzadkości. To jedna z tych substancji, o których mówił Paracelsus: Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo dawka nią czyni. Dziś o mentolu, olejku miętowym i mięcie w perfumach. Pobieżnie, bo temat wielki i obszerny. Czytaj dalej...

Walafridus Strabus.
Olejek miętowy możemy otrzymać z trzech gatunków mięty: polnej (cornmint oil), kędzierzawej i pieprzowej (peppermint oil). Surowcem do produkcji najszlachetniejszego jest ta ostatnia. Zasada pozyskiwania jest prosta: stosujemy destylację z parą wodną, która zmniejsza temperaturę wrzenia cennych molekuł do poziomu nie powodującego ich rozkładu. Tak otrzymany, "surowy" olejek nie pachnie zbyt dobrze. Woń jego porównuje się do kiszonej kapusty i "gazów". Wszystko przed obecność smrodliwego siarczku dimetylu. Olejek w takiej formie się uszlachetnia przez powtórną destylację z parą wodną lub rektyfikację pod zmniejszonym ciśnieniem.

Suszone liście do produkcji herbaty.
Sama mięta pieprzowa jest mieszańcem dwóch innych gatunków: mięty nadwodnej i mięty zielonej. Swoją drogą warto wiedzieć, że mięta ma potężne zdolności krzyżowania się i tym samym trudno czasami odróżnić jej gatunki (których obecnie jest ponad 30). Jako pierwszy usystematyzowania wiedzy na ten temat podjął się, w IX wieku, opat klasztoru Reichenau - Walafridus Strabus. W przemyśle perfumeryjnym wykorzystujemy tylko olejek mięty pieprzowej (a i to nie do końca, ale o tym później), gdyż ma największą koncentrację l-mentolu (jego zawartość jest markerem jakości olejków miętowych). Poza tą molekułą trzeba wspomnieć jeszcze o l-mentonie, octanie mentylu i mentofuranie, choć w składzie tego olejku zidentyfikowano ponad 200 innych składników. W ramach ciekawostki napiszę jeszcze, że l-mentol jako jedyny izomer mentolu daje efekt chłodząco-znieczulający, z którego mięta jest znana.

Dwukrotnie destylowany olejek z mięty pieprzowej.
55% światowej produkcji olejku miętowego idzie do zakładów produkujących gumy do żucia. Dalsze 34% służy do aromatyzowania past do zębów i kosmetyków do pielęgnacji jamy ustnej. 10% wykorzystuje przemysł spożywczy. Poniżej 0,5% przypada na przemysł perfumeryjny. Ale uwaga! Kiedy brać pod uwagę syntetyczny mentol (którego produkuje się 3 razy mniej od olejku) to udział przemysłu pachnącego wzrasta do 6%. Morał z tego taki, że większość mięty w perfumach to po prostu syntetyk.

Mimo to, w perfumach mięta nie jest zbyt często spotykanym składnikiem.

Guerlain Herba Fresca to mięta w wiosennym stawie. Otoczenie zielonych, soczystych i wodnych nut nadaje kompozycji niszowy charakter potęgowany przez przykurzoną koniczynę i wyraźną herbatę. Z serii Aqua Allegoria wypuszczono również perfumy Mentafollia, których niestety nie znam. Na forum KWC znalazłem taką wypowiedź użytkowniczki elve: "Zapach wcale nie przypominający miętowej herbaty, nie kojarzy się z problemami żołądkowymi, lecz z łąką pełną ziół, przez którą płynie sobie jakiś strumyk - taki jest łagodny, miękki, słodki ale i chłodny. Bardzo bardzo udana kompozycja, na swój sposób trwała."


Miętę z herbatą odnalazłem również w magicznie zielonym zapachy Mintea marki Masaki Matsushima. Podobna, choć znacznie prostsza, wersja tego pachnidła to Toni Gard Mint. Syntetyczna, tania i męska mięta to natomiast, wypisz - wymaluj, Thierry Mugler Amen Pure Shot.


Klasykiem niszowym jest na pewno Comme des Garcons Peppermint, gdzie mięta jest bezsprzecznie bohaterem pierwszoplanowym. Później ciut drewnieje, ale wciąż jest to woń w klimacie. Za to zupełnie nie rozumiem nazwy perfum Heeley Menthe Fraiche. Mięty tu mało, a w dodatku całość jest mdła, nudna i rozwodniona. 


Genialnym zapachem, nie tylko dla mężczyzn, jest za to Geranium Pour Monsieur marki Frederic Malle. Mięta świeża, później przyprawowa i drzewna. Genialny zapach, choć wiele osób mówi, że zbyt apteczny i dziwny. Dla mnie to majstersztyk. Przy okazji niszowców wspomnieć też trzeba o drzewnym, przełamanym mate i anyżem miętowym, zapachu Oliviera Durbano - Jade oraz o niesamowitym, drzewo-pustynnym Harmatan Noir marki Parfumerie Generale. Jest też pomidorowo-miętowy Ys Uzac Metaboles i mająca sosnową twarz mięta w Nuit Etoilee Annick Goutal.

Znacie może jakieś inne zapachy, które pachną miętą?

Wszystkie fotografie pochodzą z wikipedia.com (poza zdjęciami produktów pochodzącymi ze stron producentów).

Toni Gard Mint — dziewczęcy urok mięty


Tegoroczna premiera nieznanej w Polsce marki Toni Gard musiała zostać przeze mnie dokładnie zbadana. A już w szczególności, jeśli w nazwie widnieje słowo "mięta". To składnik rzadko wykorzystywany w perfumerii, choć bardzo wdzięczny i na obecne upały pożądany. Czytaj dalej...

Diane Sellers, "Dziewczyna i drzewo cytryny".
Toni Gard wychodzi z założenia, że najlepszymi rzeczami są te najprostsze. I choć piramida Mint Woman obfituje w wiele składników to najbardziej rzuca się w nos zaledwie kilka. Mamy zatem herbatę, cytrusy, miętę i lekki akord białych kwiatów na piżmowej, zwiewnej bazie. Czy nie przypomina Wam perfum Masaki Matsushima Mintea? Tak, Toni Gard Mint to zapach podobny do zielonej Miętoherbaty (ale już nie tak bardzo do Herba Fresca Guerlain). Nie taki sam, ale zrzynki spece TG się nie wyprą. Poza tym kompozycja Mint jest prostsza, bardziej chemiczna i masowa. Kosztem mięty i herbaty wyeksponowano akord dziewczęcych białych kwiatów. Baza jest spłaszczona i ukręcona wokół piżma. Piżmo to jest lekko mydlane, ale o dziwo nie daje złudzenia plastiku. W efekcie powstał świeżak, który może się okazać bestsellerem perfumerii Douglas.

W dodatku Toni Gard Mint jest całkiem trwały, jak na tego typu pachnidło. Spokojnie wytrzymuje na skórze 4-5 godzin. Jest też tani. 30 mL kosztuje około 150 zł. 

Nuty: herbata, mandarynka, pomarańcza, mięta, cytryna, konwalia, piżmo, irys, marakuja, ambra, kwiat brzoskwinii
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana (30 mL - 159 zł, 75 mL - 275 zł); w gamie również żel pod prysznic, wilgotne chusteczki oraz deo stick.
Trwałość: jak na tak lekki zapach jest dobra; około 4-5 godzin

Fot. nr 2 z finartamerica.com

Yves Saint Laurent Opium Vapeurs de Parfum



To nie jest tak, że ślepo wierzę w słuszność starej szkoły perfumeryjnej i siedzę w okowach dawnych, wspaniałych lat. Doceniam na przykład Belle d'Opium, które kopniaków dostało co nie miara, a które mnie na swój sposób ujęło. Fakt jest faktem, że stare Opium, sprzed kilkunastu lat, w wymiennej butelce uważam za szczyt, ale nowe też nie jest tak złe, jak mówi większość. Jednak przy wersji Vapeurs de Parfum nie wytrzymuję. Przepraszam. Czytaj dalej...

Zapach jest tak płaski, chemiczny i tandetny, że trudno go nawet porównywać do wielkiego klasyka. Nie rozwija się na skórze. Jest nietrwały. Całe wrażenie zapachowe kreują syntetyczne i zakurzone białe kwiaty (jaśmin z kwiatem pomarańczy) i podgniłe cytrusy. Śmiech na sali wywołuje też baza, która jest po prostu rozcieńczonym sercem i głową. Kadzidło, wanilia, nuty drzewne, muszkat - to składniki występujące w Opium Vapeurs de Parfum, ale chyba tylko w materiałach marketingowych, bo w butelce nie ma ich na pewno.

Mówiąc krótko: smarknąć nie warto.

Nuty: czerwony pieprz, mandarynka, jaśmin, kwiat pomarańczy, wanilia, ambra, nuty drzewne, olibanum, gałka muszkatołowa,
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa (Eau de Toilette Legere) o pojemności 50, 75 i 125 mL
Trwałość: średnio-słaba; około 4 godzin

SoOud Burqa — niszczący zew Wschodu



Wiecie, jak się robi się dziegieć? Kawałki brzozy poddaje się działaniu wysokiej temperatury bez dostępu powietrza. Zakładam też, że wiecie jak on pachnie. A skoro wiecie to, to wiecie też, że Burqa tak NIE pachnie. Z jednego powodu - nie brzozę wrzucono tu do gara. Wrzucono cały magiczny las, który wyhodował mistrz Sheldrake w Feminite du Bois. Wysmoleniu poddano fiołkowe poszycie, mokry mech, prastare drzewa i nawet księżycowe światło, które nań padało. Wyrąbano wszystko i niczego nie oszczędzono. Zew islamskiej natury? Czytaj dalej...

Burqa jest mroczna, smolista i pozbawiona kształtu. Lepi się do skóry jak asfalt, w którym czuć echa kwiatów. Trochę przypomina Black Aoud Montale, trochę nawiązuje do Baudelaire Byredo. Przy tym wszystkim nie jest zapachem przesadzonym, choć niezmiernie wyrazistym. Ogólny wydźwięk tych perfum jest bardzo, bardzo trudny, ale nie jest to obrzydliwy topór w stylu Incense Kamali, Black Aoud czy Fumidusa. Burqa może ująć swoją urodą. Nosi w sobie francuski pierwiastek.

Mnie najbardziej podoba się początek z wyraźnie zaznaczonym okopconym fiołkiem i ciepła baza, w której występuje drewno gwajakowe. Czas, w którym gwajak porusza kompozycję, jest jedyną chwilą z jasnym akcentem. W środku zaś, Burqa przypomina też pyliste, duszące akordy drewna Gucci Pour Homme. I choć można ją tłumaczyć przez liczne porównania to absolutnie nie jest zapachem wtórnym. Czegoś takiego jeszcze nie było.

Co mi się nie podoba? Burqa, choć ponadprzeciętnie piękna, jest zapachem wybitnie nietrwałym i wybitnie przyskórnym. Nie czuć jej. A to, co czuje mój nos  też znika w ciągu paru chwil. Po trzech godzinach miejsce poperfumowane wydziela woń czystej skóry, a już po dwóch godzinach zostaje ledwie powidok. Rozwiązaniem może być kupno ekstraktu, który postaram się w tym wypadku również przetestować.

Nuty: jaśmin, róża, fiołek, drewno tekowe, atrament, paczula, kardamon, szałwia, skóra, benzoin, mirra, ambra, drewno gwajakowe, nuta gumy
Rok powstania: 2010
Twórca: Stephan Humbert Lucas
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana o pojemności 60 mL i ekstrakt o pojemności 30 mL; przewidywana cena obu to około 700-800 zł
Trwałość: bardzo słaba; 1-2 godziny

Fot. nr 1 i 2 pochodzą z zasobów guardian.co.uk

[NEWS] Zippo The Women oraz Zippo Into The Blue


Zippo Into The Blue.
Dwa nowe zapachy legendarnej marki od zapalniczek ujrzą światło dzienne w tym roku. Szczególną ciekawość wzbudza we mnie Zippo The Woman - to pierwsze perfumy dla kobiet tej marki. Z kolei Into The Blue to kompozycja skierowana dla młodych mężczyzn w wieku 25-40. Swoją drogą trochę bawią mnie te dokładne widełki podane też dla Pań.  Czytaj dalej...

Zippo The Woman skierowane są do kobiet, których ilość wiosen mieści się w przedziale 18-36. "To zapach ludzi pewnych siebie, świadomych swojej roli, uwodzących wszystkie serca. Kobieta Zippo The Woman jest kobietą pracującą i matką. Jej bogata osobowość pozwala jej dokonywać najlepszych wyborów." Skojarzyło mi się z kobietą piorącą - potem pachnącą. Dobra, ale zostawiam już marketingowe krzaki i przechodzę do rzeczy. Zippo The Woman ma być zapachem kwiatowym, żywym i wyrazistym.
Zippo The Woman.
Na całość wrażenia olfaktorycznego złożą się nuty piżmowe, kwiatowe i owocowe. Będzie to woda toaletowa dostępna w pojemnościach: 30, 50 i 75 mL.

Zippo Into The Blue to woń dla mężczyzn niezależnych, silnych. Facet Into The Blue kocha życie i wolność. Nie jest skrępowany modą i konwenansami. Perfumy mają być bardzo delikatne, świeże, ale wybitnie męskie. W kompozycji poczujemy bergamotkę, mandarynkę, jabłka, nutę zieloną, jaśmin, kwiat lotosu, cyklamen, śliwkę, wanilię, piżmo i akord drzewny. Będzie to woda toaletowa dostępna w pojemnościach: 30, 50 i 100 mL.

Info i fot. za tfwaproductshowcase.com

SoOud Hajj — wiedźma orientalna


Nie mogłem się zdecydować od jakiego zapachu marki SoOud rozpocząć testy, więc po prostu zrobiłem losowanie. Padło na Hajj. Rzut oka na nuty uświadomił mnie, że będzie co wąchać. Jest tytoń, wetiwer, lukrecja, paczula. Jest też palisander z anyżem. Brzmi nieźle. A jak pachnie?

Ścisły początek jest cytrusowy i anyżowy. Oj, bardzo anyżowy. Kręci w nosie z siłą niebywałą, ale wadą to być nie może. Już po tych wrażeniach doszedłem do wniosku, że Hajj po prostu musi... Czytaj dalej... mi się spodobać. Przypomina trochę Au Masculin Lolity Lempckiej. I choć nie brak mu słodyczy to jest też wytrawny oraz na swój sposób suchy, palący wręcz. Łatwo wyczuć tu akord zwęglonych przypraw i ziół, których jednak w składzie oficjalnie nie ma. To zasługa lukrecji. Składnik ten nie pojawia się zbyt często w perfumach, bo zazwyczaj zastępowany jest anyżem. W przeciwieństwie do niego aromat lukrecji jest jednak bardziej ziemisty i mniej świdrujący. Nawet lekko dymny. Właśnie ona jest bohaterką pierwszoplanową w Hajj.

Kompozycja jest bardzo zmienna i podzielona na wiele różnych części, których odbiór i zapach jest kwestią osobniczą. Zauważyłem jednak pewne części powtarzające się na każdych ciele: drzewne cytrusy, świdrujący anyż, sucha lukrecja, szyprowy tytoń. I teraz przejdę do tego ostatniego etapu Hajj. Jest tu sporo zieleni i brązów rodem z męskich szyprów starej daty. W takim otoczeniu kreuje się tytoń. Jednocześnie słodka i leśna woń nie przypomina Tobacco Vanille. Jest po stokroć bardziej niesamowita i trudna do opisania. Wyczuć można też wiedźmowatą paczulę, która nie pozwala zapomnieć o ziołowych i suchych kurzych nóżkach z serca perfum. I przecież chodzi właśnie o to, żeby było wspaniale, a nie łatwo.

Nuty: bergamotka, kandyzowana mandarynka, anyż, palisander, osmanthus, lukrecja, imbir, paczula, balsam tolu, tytoń, wetiwer
Rok powstania: 2010
Twórca: Stephan Humbert Lucas
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana o pojemności 60 mL i ekstrakt o pojemności 30 mL (po debiucie w Polsce ceny wyniosą zapewne 550-600 zł za 60 mL i 600-650 zł za 30 mL)
Trwałość: bardzo średnia niestety; około 4 godzin


Fot. nr 1 z luckyscent.com
Fot. nr 2 z blogkate.blogspot.com

[NEWS] Beyonce Midnight Heat — podobno bardziej zmysłowe


Swoje pierwsze perfumy Beyonce wylansowała w 2010 roku. I choć sama jest gwiazdą muzyki pop to klasyczne Heat trzymały poziom niezwykle wysoki. Były drzewne i kwiatowe. Szybko ogłoszone je niespodzianką w tym segmencie. Później był Heat Ultimate Elixir, którego nie poznałem i Heat Rush będący tragedią totalną.

Nowy zapach o nazwie Midnight Heat ma być bardziej... Czytaj dalej... zmysłową interpretacją pierwowzoru. Bogaty, owocowy zastrzyk energii przypominać będzie zabawę w letnią noc. Ciekaw jestem jak to wszystko się na skórze będzie prezentować. I jeszcze nuty: wanilia, karambola, tulipan, piwonia, orchidea, ambra, paczula, drewno sandałowe.

Info i fot. za stroną oficjalną piosenkarki.

Kenzo L'Eau 2 for Him oraz for Her (Homme i Femme)



Duet Kenzo wszedł na rynek! W poście zapowiadającym nie wykazywałem zbytniego entuzjazmu tą premierą, ale nigdy nie oceniam zapachów bez testów. Te już przeprowadziłem. Czytaj dalej...

Kenzo L'Eau 2 Homme (bądź for Men - jak, kto woli) to grejpfrut. Od początku do końca jest to opowieść o dość uroczym owocu. Nie uniknięto chemicznych konotacji, ale zapach i tak prezentuje się grubo powyżej średniej sieciowej. Jego rozwój w czasie można sobie wyobrazić za pomocą schnięcia świeżego grejpfruta. Najpierw jest soczysty, kwaśny i świetlisty. Później pokazuje coraz mniej wilgotne nuty. Zaczynają wystawać ostre pestki pokryte zdrewniałą tkanką. Końcówka obfituje w jałowiec w jego zaskakująco naturalnej formie. L'Eau 2 for Men staje się zapachem wytrawnym i suchym. Echo grejpfruta pozostaje, ale teraz trwa w cedrowo-wetiwerowo-jałowcowej otoczce. To miłe zaskoczenie na koniec.

Kenzo L'Eau 2 Femme już tak dobrym zapachem nie jest. Tragedii nie odnotowałem, ale po prostu nudę. Jest to kolejna wariacja na temat owocowej róży w rozcieńczeniu nieprzyzwoitym. Taki lekki, dziewczęcy, mało charakterystyczny "perfumik", o którym nie ma za wiele, co pisać.

Kenzo L'Eau 2 Homme (for Him)
Nuty: imbir, grejpfrut, gorzka pomarańcza, lawenda, jałowiec, wetiwer, drewno cedrowe, świerk
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL (ceny: 156, 218, 305)
Trwałość: średnia; około 5 godzin

Kenzo L'Eau 2 Femme (for Her)
Nuty: gruszka, cytryna, róża, frezja, lotos, cedr, piżmo
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL (ceny: 156, 218, 305)
Trwałość: słaba; około 3-4 godzin

Rance Rose de Rose, Jasmin du Malabar oraz Pres de Toi



Rance to marka czerpiąca z przeszłości. Trudno się więc dziwić, że ich zapachy posiadają charakterystyczne, nieco staroświeckie elementy. Z przyjemnością jednak testowałem trzy najnowsze kompozycje, za którymi podobno stoi Jeanne Sandra Rance. Jedna z nich okazała się ponadprzeciętna. Oj, bardzo ponadprzeciętna! Czytaj dalej...

Rose de Rose to róża "szminkowa". Żywo przypomina Lipstick Rose, choć jest znacznie bardziej słodka, cukierkowa i pudrowa. Znalazłem w niej też mocno skoncentrowany akord kwiatowy, który ociera się o wrażenie gumy-balonówy. Na plus zaliczam ścisły początek, bo bardzo wiernie naśladuje naturalny zapach kwiatu. Później zaczyna się degrengolada w kierunku torebki kobiety, która zamiast wody używa perfum i pudru.

Jasmin du Malabar jest z kolei nijaki. Ni to lekki dziewczęcy kwiat, ni to skoncentrowana jaśminowa pożoga. Trochę mleczny, kremowy do znudzenia. Nic więcej o nim napisać, niestety, nie można.

Absolutnym faworytem jest Pres de Toi. Zapach orientalny, seksowny i żywiczny. Tak mogła pachnieć Kleopatra kochająca się z Antoniuszem. Niby kwiatowy, niby drzewny, niby cytrusowy a tak naprawdę żaden z powyższych. Każdy z akordów świetnie się uzupełnia. Cytrusy płożą się po wyraźnych, ale nie głośnych, zdobieniach
Kleopatra i Antoniusz.
kwiatowych, które z kolei leżą na mocno żywicznej bazie. Pewnym wytłumaczeniem olfaktorycznej wartości Pres de Toi niech będzie fakt, że podstawa zawiera żywicę agarową, paczulę i balsam tolu. To trio wprowadza do kompozycji sporo drzewnej, może nawet lekko dymnej maniery. Przy tym wszystkim perfumy te nie mają słoniowej mocy mononutowców, lecz bardziej przypominają gazelę w biegu. I zupełnie nie pasują do wizerunku Rance, ale w tym wypadku to zaleta.

Rance Les Etoiles Rose de Rose
Nuty: róża, jaśmin, ylang-ylang, tuberoza, wanilia, drewno sandałowe
Rok powstania: 2012
Twórca: Jeanne Sandra Rance
Cena, dostępność, linia: za 100 mL wody perfumowanej zapłacimy 550 zł
Trwałość: średnia; około 5-6 godzin

Rance Les Etoiles Jasmin du Malabar
Nuty: jaśmin, mandarynka, bergamotka, kwiat pomarańczy, mimoza
Rok powstania: 2012
Twórca: Jeanne Sandra Rance
Cena, dostępność, linia: za 100 mL wody perfumowanej zapłacimy 550 zł
Trwałość: słaba; około 4-5 godzin

Rance Les Etoiles Rose de Rose
Nuty: jaśmin, mandarynka, bergamotka, kwiat pomarańczy, róża, magnolia, oud, paczula, balsam tolu
Rok powstania: 2012
Twórca: Jeanne Sandra Rance
Cena, dostępność, linia: za 100 mL wody perfumowanej zapłacimy 550 zł
Trwałość: średnia; około 5-6 godzin

Fot. nr 1 ze strony producenta
Fot. nr 2 z kaydarlin.blogspot.com
Fot. nr 3 z wp.pl
Fot. nr 4 to obraz autorstwa Pompeo Batoniego

[NEWS] Laboratorio Olfattivo Decou-Vert oraz Noblige


Włoska marka niszowa - Laboratorio Olfattivo - lansuje kolejne dwie kompozycje. Tym razem będą to zapachy bardzo różne od ciekawych, acz przyciężkawych poprzedników. Oto zapowiedź Decou-Vert i Noblige.

Pierwsze perfumy to próba zamknięcia we flakonie dwóch, przeciwstawnych akordów kwiatowych: woni samych płatków oraz zielonego listowia. Zapach ma być wielowarstwowy i odsłaniać po kolei każdą barwę roślinnych nut. Ciekaw jestem, jak wyjdzie to w świecie realnym. Oto oficjalny spis... Czytaj dalej... aromatów: konwalia, zielone liście, bez, jaśmin, magnolia, piżmo, nuta drzewna.

Znacznie bardziej interesująco wygląda Noblige - zapach szlachetny i elegancki. Tego właśnie mi brakowało w portfolio Laboratorio Olfattivo. W nutach: cytryna, bergamotka, lawenda, irys, neroli, ambrette, wanilia, bób tonka, lawandyna. Co ciekawe, twórczynią kompozycji jest Marie Duchene znana z mleczno-sandałowego Cozumel.

Oba zapachy będą dostępne jako wody perfumowane w pojemności 100 mL.

Info i fot. za extrait.it
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dla nich piszę...